W sobotę zaczęłam mieć 37 lat." I jak się z tym czujesz?" pytają znajomi. Normalnie. Najzupełniej normalnie. Samo w sobie pytanie jednak niepokoi, bo równie dobrze mogło by paść po amputacji nogi... Jedna szczera przyjaciółka ostatnio stwierdziła, że muszę o siebie bardziej zadbać, bo się mocno posunęłam, i, delikatnie mówiąc, "Widać, że nie żyjesz zdrowo, no wiesz, papierosy itd." Sama widzę, fakt. Mam jednak 37 lat i siła ciążenia tych wszystkich lat działa na moja skórę, stawy, mięśnie, a niutony to nie jest nic. I tak fajnie, że to wszystko jakoś w miarę dobrze działa. Jak pomyślę, co to jest za kosmos, te wszystkie enzymy, srymy, czuję pełen podziw , że się żadne trybiki w tym nie wyłamały.
I na tym zakończmy rozważania o upływającym czasie. Bo teraz! Bo zaraz!
Teraz Roch ma prawie 5 lat. Powinien mieć urodziny 4 lipca, ale los paskudny tak chciał, że ma 4 kwietnia.
Ma też trzy koty, między innymi Lotkę. Lotkę, która kocim sposobem plasuje się koło tego, koło kogo trzeba. Bo ten ktoś je parówki.
I dostaje, po królewsku, na łożu.
W lesie ruszyły wody. Albo lasowi odchodzą wody, bo...
Land art leśniczego wygląda jednak trochę paskudnie, jak szaleństwo graficiarza, któremu do pełni szczęścia brakuje kolejnego wymiaru.
Budowa domu z bali.
Dopełniliśmy w końcu powinności i Kierbud (kierownik budowy) wypełnił pięknie tzw. Żółtą Tablicę. Dziś zawiśnie na brzozie.
Na rogach
i w linii ścian.
W kotwieniu będą potrzebne wiertełka
i kołki. Te kołki mają dwa miejsca, rozpierające materiał w który zostaną wwiercone. Najpierw w fundamencie, potem w podwalinie. Te właśnie kołki, wkręcane co metr przytwierdzą nasz dom do ziemi.
Para mieszana przeszkadza jak umie. Jedno chce pomagać, drugie porywa kanciaki do podkładania pod podwalinę.
A to zdjęcia dla Moose:)
Jak widać każdy bal toczony był z jednego pnia. Ściągnięta jest cześć tzw. bieli, rdzeń drzewa jest mniej więcej rdzeniem bala. Widać też wyraźnie szczeliny kontrolujące późniejsze pękanie bala
i prowadnice , w których umocowane będą ramy utrzymujące okna i drzwi.
Piknej chaupy i zdrowia dla wszystkich, tego sobie życzę na urodziny.
Albo odwrotnie, jednak.
Zdrowia, zdrowia, zdrowia i piknej chaupy. O, tak jest lepiej.
Nie ma to jak się dobrze bawić we własnym towarzystwie, pożyczyć sobie miło, pogadać...
;)
Idę na Plac, niespodzianka, połówki , czyli bale idące bezpośrednio na podwalinę właśnie przyjechały! Muszę sprawdzić, czy ładne.
Roch ostatnio często rymuje. Spróbuję i ja.
Wtorek, niespodzianek worek. Ufff.
Pozdrawiam serdecznie!
PS.1. Podwalina, hmmm... Czy etymologia określenia, nieco trącącego myszką "podwalać się" pochodzi od podwaliny? Że "podkładać się"?
PS. 2. Do kiedy jest się po prostu młodzieńczym, a od kiedy dzidzią piernik? Dylemat mam.
No idę już, idę. Pa!