Czy wyraz "poniedziałek" pochodzi od zbitki słów " po niedziałku"? Czy nasza niedziela była kiedyś niedziałkiem?
Pytanie w stylu rochowym. Mnóstwo ich ostatnio. I dobrze.
A my postanowiliśmy coś ważnego. Mianowicie ponieważ moje poczucie sprawiedliwości jest jak głodny kot, a kto ma kota to wie, co z człowiekiem może zrobić kot głodny ( z przewróceniem włącznie), postanowiłam poszukać w związku z naszą przygodą z "firmą" porady prawnej. Znajomi polecili nam dosyć bezkompromisowego pana prawnika. Skontaktowałam się z nim w piątek, właśnie poszły skany papierów.
Firma stosuje w tej chwili metodę "na strusia". Nie odpowiada na żadną, absolutnie żadną próbę kontaktu. Z naszej perspektywy wygląda to mniej więcej tak:
I irytuje mnie to równie mocno, jak cała ich działalność. Świadczy o traktowaniu nas bez krzty przyzwoitości. No to w takim razie, w związku z finansową wolnością (wszak domu nie kończymy ), postanowiliśmy nie czuć się jak osoby niegodne jakiejkolwiek przyzwoitości.
A więc się jeszcze prawdopodobnie spotkamy, panno Zuzanno!
Jednak!
Pa!
Całuski!
Walcz i puść łobuzów z torbami! Zasłuzyli na to!
OdpowiedzUsuńAsia
O tak, daj im popalić! Zasłużyli. I może kogoś uchronisz przed podobnym losem.
OdpowiedzUsuńBo jak o tym myślę, to zgrzytam zębami...
Ale będziecie mieć piękne wakacje.
Ściskam ;)
Trzymam kciuki u rąk i nóg! Nie wolno się godzić na krętactwa. Sama się przejechałam na jednym fachowcu i chyba odgrzebię sprawę. A co mi tam!
OdpowiedzUsuńDzięki dziewczyny kochane za dodawanie siły do boju! Zobaczymy, co powie pan prawnik. Może podetnie skrzydełka...
OdpowiedzUsuńAle.
Robię w tej chwili półtorametrową płaskorzeźbę przedstawiającą okręt wojenny - niszczyciel rakietowy o dumnym imieniu "Warszawa". I z zacięta miną i wielką pieczołowitością dopieszczam działa i celowniki :)
I niech mi nikt nie mówi, że nie ma zbiegów okoliczności !
War !
War !
War !
To znak, ani chybi!
UsuńChwila, a ja się pytam — czy to jest taki bardziej artystyczny blog czy praktyczny? Bo czytam ten wpis z poniedziałku i nie do końca łapię, o co tu chodzi Próbuję zrozumieć czy to są rzeczy z codziennego życia czy bardziej takie refleksyjne zapiski? Może mi ktoś wytłumaczy co ma na myśli autorka?
OdpowiedzUsuńPrzeczytałem Twój wpis o poniedziałku i codziennych wyzwaniach – rozumiem, że to osobisty dziennik. Sama organizacja czasu i zarządzanie obowiązkami to coś, z czym borykam się na co dzień, zwłaszcza w mojej pracy, gdzie nieprzewidziane sytuacje potrafią całkowicie zmienić plan dnia. U mnie się sprawdziło to, aby zawsze mieć plan B i być przygotowanym na zmianę okoliczności. Wiem, że to może brzmieć banalnie, ale w praktyce ratuje niejedną sytuację.
OdpowiedzUsuń