Fotorelacja:
Jeszcze niedawno było tak(widok od strony salonu i pokoi ).
Teraz wszystkie ściany są skończone, otwory okienne i drzwiowe zamknięte od góry. To zdjęcie poniżej to bal przedostatni. Widać, że w czasie, kiedy nie pisałam powstał przód domu, ze strefą wejściową i nabrały prawie ostatecznego kształtu okienka do łazienki i garderoby wejściowej. Prawie ostatecznego, bo docelowo te okna będą większe, tak zdecydowaliśmy i trzeba będzie wyciąć większy otwór w ścianie.Tu okno do pokoju Rocha i okienko łazienkowe.
To wystające na pierwszym planie to belki stropowe, nie ganek.
Poniżej panowie układają ostatni bal. Buuu...
Żeby wszystkie odległości się zgadzały, znów modułem, tak jak przy początku budowy, nie jest miarka, ale belki, tym razem stropowe. Budowniczy położyli dwie i przesuwali stopniowo, układając ostatni poziom bali. Na szczęście okazało się, że wszystko do siebie pasuje, nie ma odchyłów itp. Leży piknie.
Powstała ściana osiowa i zamknął się z jednej strony wewnętrzny korytarz prowadzący do strefy sypialniano-łazienkowej. Widać moje rysunki na podłodze, coś na kształt powtórzenia rzutu domu z projektu. To hol i skręt na prawo w korytarz. Rysowane na żółto. Niebieskie to tzw. biały montaż. Tu na końcu korytarza widać garderobę przy naszej sypialni. Na pierwszym planie narysowana ściana łazienki, w rogu ma być prysznic. Narożnik zewnętrzny chcemy zaokrąglić, bo to miejsce widoczne z wielu punktów domu i okrągła ściana będzie przyjemniejsza dla oka, oraz dla czoła, jakby co...
Łazienka i sprzątająca Weronika, dobre dziecko. Jeśli się przyjrzeć, widać pod małym okienkiem rysunek kredą , jak będzie powiększone.
Widok na ścianę osiową od strony pokoi-Mariusza i naszej sypialni. Z lewej Inwestor.
Cały czas pisze, jakby to już było. Drzwi tu, tam szafy. Ależ by się już chciało!
No i tyle. Bellissima stoi. Dla informacji-Bellissima to nazwa robocza, nie docelowa, chociaż coraz częściej zdarza mi się myśleć o tym domu "ona". Dziwne.
Jeszcze bez dachu, bez okien, ale jest nasza śliczna. Kocham ten dom.
Ech...
A życie? Spokojnie, wiosennie. Codzienne podróże autobusem z przedszkola, 16 km. więc nuda. Zakładamy obóz, jemy, pijemy, Rochan na moich kolanach, z nudów roimy zdjęcia, "Mama, buzi ci dam!".
Rozpoczęliśmy z Rochem sezon rowerowy. Ponieważ nie mam prawa jazdy, a za to mam nadwagę wymyśliłam inny środek transportu, na fotce poniżej. Bardzo fajna sprawa, polecam.
Piętnaście minut jazdy rowerem od nas jest leśny staw, Morskie Oko. Na prawdę tak się nazywa.
Wiem, wiem, to to ma się do tatrzańskiego Morskiego Oka nijak. Ale to Oko jest 2 kilometry stąd, więc siłą rzeczy memu sercu bliższe, bo latem można się kąpać, dno piaszczyste i woda czysta. Dobra alternatywa, jak się nie może wyjechać. Roch uwielbia. Tapla się, buduje pułapki na komary, przelewa wodę-samo szczęście.
Właśnie przyszedł z przedszkola, dziś za sprawą Taty, bo pada deszcz i stanie na przystanku bez wiaty to nic fajnego. Przyszedł i krzyczy "Mamiś, przytul mnie, musisz, kotusiu!"
Kotusiu???
Weronika chce zostać Rocha mężową, słyszałam, jak mu to proponuje. I teraz "kotusiu". Hmmm...
Ostatnio słyszę dziwne odgłosy z fotela, na którym siedzi. Zaglądam, a Roch systematycznie pluje sobie na odsłonięty brzuch.Tfu, przerwa, tfu, przerwa, tfu... "Co robisz?" pytam. "Smar", mówi syn, "Potrzebny do wiązania elektlonów". I o.
Albo wczoraj. "Mamo, dziś może mnie bolec brzuch, mówi Roch poważnie". "Dlaczego?" pytam. A tak na marginesie to role się odwróciły, ostatnio to ja, nie syn , coraz częściej pytam go "Dlaczego?", che che. "Bo połknąłem monetę z gry Patrycji" , mówi syn. "Po co?", pytam dalej. "Chciałem zobaczyć , jak się będę potem czuł", wyjaśnia Roch. I zaraz, z prawdziwym żalem"Wiem, wiem, stlaszną głupotę zrobiłem".
Roch o sztuce współczesnej.
"Mamo, widziałem ostatnio w telewizji, jak jeden pan altysta malował poltlet, dziecko malutkie, i wiesz, co?! Na koniec to była pupa!". Ups.
Rochan miesza na razie "r" i "l", "Baldzo pragnę " i tu rzecz x lub y jest na porządku dziennym.
A to mój powód do wielkiej radości. Rochan wziął kartkę i zrobił TO! Nie wiedziałam, że potrafi. Normalnie pęknę zaraz. Z dumy.
PS.A to moja nowa tapeta.
;)